Hotel znajduje się obok dość ruchliwej drogi, ponieważ prowadzi do Kalamata, miasteczka liczącego 50 000 mieszkańców, chociaż samochody tam jeżdżą powoli. Jest na małej, wąskiej działce, bez basenu, którego szukaliśmy i znaleźliśmy go poza hotelem, znowu po drugiej stronie drogi. Przyznam się, że w ogóle nie byłam przy basenie.
PlażaZ terenu hotelu jest wykonane przejście podziemne ze schodami, którymi można dostać się na wąską, długą kamienistą plażę. Plaża jest publiczna, więc chodzi tam sporo miejscowych, nie ma tam dużo miejsca, jest wąska i długa, ale jeśli pójdzie się wcześniej, można zająć miejsce. Ręczniki na plaży są wymieniane codziennie za darmo. Nie ma tam toalet, co mnie dość zaskoczyło. Są tylko w hotelu. Bar na plaży działał mniej więcej tak, że zamawiałeś coś, kelner szedł z zamówieniem do hotelu, a potem z tym biegł na plażę. Morze było piękne, czyste i bez fal do południa, ale zawsze około godziny 12:00, codziennie regularnie jak w zegarku, zaczynał wiać wiatr (przyjemny i ciepły) i pojawiały się fale, więc nie dało się za bardzo pływać. Przynajmniej nie było wtedy tak gorąco. Plaża była czysta, bez trawy. Nie jest odpowiednia dla małych dzieci. Po kilku krokach brzeg opada i jest głęboka woda.
WyżywienieMieliśmy wykupione All inclusive, które jednak w tym hotelu rozumieją zupełnie inaczej. Stworzyli własne „Elite all inclusive”. Na początku można było wybierać z jedzenia, ale potem ciągle powtarzało się to samo. Napoje bezalkoholowe tylko „podczas posiłków” i to tylko w głównej restauracji. Czystą wodę z kranu z lodem dostaliśmy w dzbanku na stół tylko do posiłków w głównej restauracji. Poza tym wody – nie słodzonej, gazowanej lub niegazowanej – nigdzie nie znajdziesz. Żadnych galonów z wodą. Tylko woda z kranu lub z Lidla, który jest około 10 minut drogi pod górę za hotelem. Jeszcze nigdy na wakacjach nie zdarzyło nam się, żebyśmy przy wykupionym all inclusive musieli kupować wodę w Lidlu. Kawę z jednego automatu w głównej restauracji mogliśmy pić tylko przy śniadaniu. Potem automat do kawy był cały dzień przykryty płachtą. Mam niskie ciśnienie, piję kawę około 3 razy dziennie, żeby je podnieść, a na wakacje zabieram też swoją kawę z grzałką elektryczną. Więc w ciągu dnia parzyliśmy własną kawę w pokoju. To tyle o all inclusive w tym hotelu. Uważam, że biuro podróży powinno nas o takim Elite all inclusive uprzedzić przed zapłatą za wakacje.
ZakwaterowanieJakość zakwaterowania była doskonała. Pokoje sprzątano codziennie i byłam bardzo zadowolona z tych usług razem z mężem. Pokój miał dość duży balkon, na którym siedzieliśmy i piliśmy kawę, z widokiem na ogród i góry, czego chcieliśmy, więc mieliśmy ciszę i spokój także wieczorem. Nie było jednak miejsca do suszenia strojów kąpielowych, ale następnego dnia sprzątaczka przyniosła nam mały suszarek z klamerkami na balkon, co było całkowicie wystarczające.
UsługiUsługi hotelowe były zadowalające, ale nie zachwyciły. Po jedzeniu nikt nie spieszył się, aby zabrać użyty talerz. Może po to, aby nie przeszkadzać podczas posiłku? Na szczęście siedzieliśmy przy stole tylko we dwoje z mężem, więc odkładaliśmy talerze na bok.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate