Jesteśmy zadowolone z wakacji (ja, córka i wnuczka).
PlażaPlażę trzeba znaleźć samemu, po prawej, na wschód, jest mała plaża chroniona przed falami (przez dwa dni na głównej plaży była czerwona flaga), ale trzeba na nią zejść po kamienistej, stromo opadającej ścieżce. Raz pojechałyśmy na plażę do centrum, do portu, tam fale są mniejsze, ale parasol z leżakami kosztował 15 (!) euro. Nie było to warte zachodu. Więc chodziłyśmy na północną, długą plażę, tam są hotelowe leżaki. Zakotwiczyłyśmy pod hotelem Aldemar Crete Village, tam przez kilka dni miałyśmy parasol za darmo, nikt nic od nas nie chciał, a wnuczka, córka i ja zjeżdżałyśmy po około 75-metrowej zjeżdżalni przy basenie na terenie hotelu. Jest bezpośrednio przy morzu. Plaże piaszczyste, w morzu kamienie.
WyżywienieZadowolenie, nie jesteśmy wybredni, wszystko było świeże, był też wybór, pojawiła się pewna monotonia, ale najadłyśmy się obficie. Różne rodzaje mięsa, lokalne mieszanki, dodatki: makaron, ryż, frytki dostępne codziennie. Owoce: pokrojone nektarynki, arbuz czerwony i żółty, od czasu do czasu jabłko. Warzywa: klasyka - pomidory, papryki, ogórki, sałata... sałatki majonezowe. Wyborne ciasta (np. rożki z kremem :-). Do każdego posiłku dostępny był pojemnik z wodą i kubeczki (plastików było moim zdaniem za dużo).
ZakwaterowanieStarszy sprzęt, ale nam wystarczyło, czego potrzebowałyśmy, uzupełniłyśmy lub poprosiłyśmy w recepcji. I tak cały czas byłyśmy na zewnątrz :-)
UsługiBardzo uprzejmi, jeśli tam pojedziesz, przekonasz się sam. Mieliśmy apartament, na łóżkach dość twardy materac (sprężyny), na prośbę o jakąś "podkładaną" kołdrę przynieśli nam dodatkowo materace z pianki! Poprosiłyśmy też o czajnik, gotowałam wnuczce herbatę.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate