Hotel był jedną wielką katastrofą. Dałbym mu jedną gwiazdkę, a nie trzy. Nic nie działało, 90% Rosjan, kilku Arabów i może tylko jedna polska rodzina, krzyczący Rumuni i Czesi – tylko nasza grupa. Gdybyśmy nie naśmiewali się z tych katastrof (nie otwierali drzwi do pokoju, tylko jedna kartka, ignorowanie Czechów w recepcji, pleśń, woda w pokoju płynęła itd. itd., gdybym chciał wszystko wypisać, A4 by nie wystarczyło) ze śmiechem, prawdopodobnie nie zamieścilibyśmy tego tutaj. Nasz arabski delegat odebrał nas z lotniska (około 15 minut od hotelu do lotniska), przyjechał następnego dnia, zaproponował wycieczki i umówił się ze mną na WhatsAppie i to była cała komunikacja. Dzień przed wyjazdem przekazał nam informacje o wyjeździe. To było wszystko.
PlażaMorze jest piękne, czyste, można było snurkować z pomostu. Niestety mieliśmy problem z leżakami od 27.5 do 7.6, jeśli przybyliście o 10 rano. Ręczniki można wypożyczyć bezpłatnie. Prawa strona pomostu ma ładne wejście do morza, prawie bez kamieni, lewa strona jest znacznie gorsza pod względem butów. UWAGA, morze i baseny zamykane są o 18:00. Nie można wchodzić do basenów przed 9 rano. Baseny są bardzo ładne, podzielone dla Rosjan i reszty. Położyliśmy się po stronie rosyjskiej, ale powiedzieli, że nie mogą, nie mogliśmy, było nas 9. W końcu zarezerwowali nam leżaki każdego dnia w tym samym miejscu za 5 dolarów dziennie. Piękne duże zjeżdżalnie. Około 4 dnia dowiedzieliśmy się, że jest tam piękny duży Pool Bar 16+, zaczęliśmy tam chodzić i nie chcieliśmy iść nigdzie indziej. Rezerwowali nam tam miejsca każdego dnia ponownie. Znów 6 dolarów, 2 ratowników i 4 barmanów, obsługa świetna i szybka, z wyobraźnią do drinków i piwa, na koniec muszę pochwalić Stelę. Bar oddalony od nas o ok. 2 metry. Woda we wszystkich basenach czysta, ale maksymalnie 150 cm. Nad morzem ok. 20-30 metrów można dopłynąć do morza, potem kolejka i gwizdek ratowników. Wielkie podziękowania dla Amira, kelnera z baru przy basenie, od 16 lat. Życzę mu wysokiej nagrody, każdy mógłby się od niego uczyć.
WyżywienieJedzenie jest bardzo słabe w porównaniu z innymi hotelami trzygwiazdkowymi, nie ma gdzie usiąść, brak owoców, tylko gotowane na parze warzywa. Zawsze ryż i jakieś 2 razy niedogotowane ziemniaki. Chociaż jem wszystko, dałbym temu hotelowi nie 4, ale 1 gwiazdkę. Nie tylko mały wybór jedzenia, ale i kolejka do jedzenia. Muszę pochwalić zupy, zawsze 2 rodzaje, ale świetne. Jeśli lubisz ryby, był jeden rodzaj każdego dnia. Czajnik w każdym pokoju, herbata, kawa, cukier. Śniadanie 7-10, potem tylko otwarte bary, 12.30-15.00 lunch i jednocześnie lunch nad morzem każdego dnia te same niedogotowane ziemniaki i arabski chleb z przezroczystym hamburgerem przeciętym na pół. La carte 1x kolacja Orient nad morzem szalony, 1x Włochy dobry. Rezerwacje tego dnia od 10.30. Kiedy wychodzisz, dają ci pakunek, lepiej zabierz ze sobą coś z ostatniego posiłku, bo 2 bułki i 1 plasterek salami lub sera w środku... to za dużo dla każdego.
ZakwaterowanieMieliśmy w sumie 5 pokoi. 4 pokoje z widokiem na morze i balkonem, chociaż w fatalnym stanie, zmienialiśmy 1 pokój 4 razy i to tylko następnego dnia (parter z widokiem na ścianę). Nie wkładaj ani dolara do portfela, powiedzieli 20 dolarów za 1 lepszy pokój. Dowiedzieliśmy się, że dadzą ci to, co powinieneś mieć, więc to była strata pieniędzy. Jeśli pójdziesz w prawo od hotelu, dojdziesz do starej Hurghady, gdzie możesz robić zakupy i targować się. Po lewej stronie jest nowa Hurghada, około 10 minut spacerem, ładny meczet, ale tylko 2 pokoje do obejrzenia, boso i 1 dolar za pożyczone szaty. Potem przez długi czas nic, tylko klasyczne sklepy. Muszę też ostrzec przed karaluchami, myszy biegały pod sufitem, a przez 2 dni w klimatyzatorze był gołąb, nalegaliśmy i 3 dnia sami złapaliśmy pana jakiegoś szefa i w końcu go uwolniliśmy.
UsługiNa szczęście obsługa nas uwielbiała, więc było przeciętnie, delikatnie mówiąc. Tylko w recepcji całkowicie nas ignorowali przez cały czas i to wszystko. Wi-Fi tylko w recepcji. Restauracja w recepcji, dawać dolara, poza tym wszystko bez lodu i tylko pół szklanki, właściwie bez pieniędzy tylko plastikowy kubek. I prawie każdego wczesnego wieczoru kończyło się wino i piwo. Muszę też pochwalić pana Rezka, kierownika hotelu, bo tylko on pomógł.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate