hotel zawiódł, ale przyjechaliśmy jeździć na nartach i to było tego warte, więc się cieszyliśmy ;-)
Zakwaterowanie
Włochy kochamy, jeździmy tam od 6 lat do różnych hoteli 4* lub 3*, więc można porównać. Pokój 209 był bardzo mały, ale nie potrzebuje się przecież dużo miejsca, więc dało się to znieść, ale szafa, w której brakowało półek, nas zaskoczyła, napoje mogliśmy nalać do plastikowych kubków, łazienka co prawda przestronna, ale kabina prysznicowa o wymiarach 50x50 była komiczna :-)
Wyżywienie
Niestety nas zawiodła, Włosi mają wyśmienitą kuchnię, zawsze byliśmy gdzie indziej zachwyceni, ale tutaj bez smaku i pomysłu, nałożone na talerz aż nieapetycznie. Śniadanie: x rodzajów dżemów, nutella, miód, masło, musli, suchary, 1 twardy ser, mortadela, szynka, croissant, jakiś placek, biała bułka i pełnoziarnista. Jeśli chcieliście jajka, to zamawiało się je u kelnera, podobnie kawa, herbata i mleko, samodzielnie można było znaleźć tylko wodę i jeden sok – w plastikowych jednorazowych kubkach :-) z czym nie spotkaliśmy się nawet latem na all inclusive nad morzem, żeby do śniadania były plastikowe kubki. Kolacja: bufet sałatkowy: marchew, pomidory, sałata lodowa, kukurydza + jedno warzywo, które się zmieniało, albo fasolka szparagowa, albo fasola, albo kalafior. Przystawka: wybór spośród 2 rodzajów makaronów lub zupa. Danie główne: wybór spośród 3 rodzajów, z czego jedno było półmiskiem z wędlinami, które się nie zmieniało. Deser: lody, ciasto, tort, strudel, budyń, ostatniego dnia było tiramisu, to było bez zarzutu ;-)
Obsługa w hotelu
Skorzystaliśmy raz z sauny, basen okupowały bardzo hałaśliwe włoskie dzieci ;-). Jakoś nie zrozumieliśmy systemu przebierania się w wellness, gdzie nie było żadnych szatni ani pomieszczenia do przebrania, tylko jedna wspólna toaleta, gdzie się przebraliśmy w stroje kąpielowe i z powrotem, szlafroków nie mieliśmy, ale to nie był problem, bo wszędzie indziej je dostawaliśmy.
Hotel ma swój skibus, który jeździ od 8 do 10 rano bezpośrednio do wyciągu, powrót od 16, można też dojść pieszo, ale szkoda niszczyć buty narciarskie na chodniku.
Największym problemem naszego urlopu było to, że dzień po naszym przyjeździe w hotelu zameldowało się około 60 włoskich dzieci w wieku od 10 do 14 lat, chyba na kurs narciarski, mieliśmy zapewnioną rozrywkę, zwłaszcza wieczorami aż do północy, kiedy biegali, krzyczeli i trzaskali drzwiami na korytarzach, a znowu zaczęło się o 7 rano, kiedy wstawali. Skarżyliśmy się na recepcji, gdzie obiecywano poprawę, ale jak chcesz uspokoić taką grupę, jeszcze do tego Włochów? To było bez szans :-)
Trasy narciarskie
Narciarstwo perfekcyjne, wszystko przygotowane, tylko niektóre były zamknięte. Pinzolo, jak na to, że to mały ośrodek, trasy narciarskie super, do Madonny jeździliśmy autem, ale dało się też kolejką linową, chwilę zajmuje, zanim człowiek się w tym zorientuje, ale potem super ;-).
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate