Ogólnie wakacje były bardzo piękne, ludzi nie było zbyt wielu, ale temperatury były już letnie. Pierwszego dnia wiał silny wiatr, ale w kolejnych dniach wiał tylko przyjemny wietrzyk, który przynajmniej obniżał odczuwalną temperaturę, więc nie pływało się we własnym pocie na plaży. Wszystko kwitło i pachniało. Samo miasteczko Matala jest kolorowe, malownicze, łatwo się po nim poruszać, a mieszkańcy są tam bardzo przyzwyczajeni do Czechów – niektórzy lokalni sprzedawcy witali nas nawet po czesku. Oprócz Czechów jest tam wielu Francuzów.
PlażaNa plaży nadal brakowało pełnej obsługi, brakowało leżaków, parasoli ani nieczynnych pryszniców. Dostępna była tylko toaleta. Plaża znajduje się praktycznie naprzeciwko parkingu hotelu. Prawdopodobnie wybrałabym inne miejsce do pływania dla najmłodszych dzieci, ale dla pływaków, którzy potrafią przejść kilka kamieni (lub w butach do wody, ale nie były nam potrzebne), to raj.
WyżywienieJedzenie jest bardzo smaczne, różnorodne. Szeroki wybór, przez pierwsze kilka dni nie wiedzieliśmy, co zjeść, ale oczywiście potem to się powtarza, ale tak jest wszędzie. Hotel starał się urozmaicać dania główne i mają tabliczkę informującą, że wszystko jest przygotowywane na oliwie z oliwek. Dania są opisane po angielsku, a niektóre również po czesku.
ZakwaterowanieZakwaterowanie było skromne, ale i tak tylko spaliśmy w pokoju, więc oceniam go pozytywnie, bo była klimatyzacja i wentylator, łóżko było wygodne, a pokojówka dobrze się nami opiekowała. Największym minusem był prysznic – był mały, a zasłona wyskakiwała z wanny, więc wszędzie było pełno wody, nie wspominając o samej zasłonie w łazience – to uczucie, gdy się jej przypadkiem dotknie, brrr...
UsługiMają świetnego barmana, nie było kolejki po drinki, mimo że był sam. W ramach pakietu all inclusive, oprócz napojów bezalkoholowych, do wyboru jest piwo, wino i wybrane koktajle. Recepcja chętnie doradza, jest też concierge, ale był zajęty Francuzami.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate