Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę cenę, to był kiepski wyjazd. Okolice hotelu oceniam tylko pozytywnie, bo wszystko wyglądało pięknie, łącznie z plażą, a bliskość pokoju do basenu i plaży była dobra. Resztę mogę ocenić negatywnie. Koncepcja all-inclusive w tym resorcie nie jest dla mnie idealna, a może nawet nie ma sensu jej oferować. Na przykład – chcesz czystej wody? Stań w kolejce i poczekaj – nigdzie nie było ogólnodostępnej chłodziarki z czystą wodą. Nie mogę polecić tego hotelu nikomu z czystym sumieniem.
PlażaPlaża była ładna i czysta. I na tym kończą się plusy. Niewiele leżaków. Jeśli się nie pojawisz, nie dostaniesz leżaka. W weekend? Miejscowi się zapełnią i będziesz miał pecha. Cały ośrodek rozciąga się na przestrzeni XY kilometrów. Jakim problemem byłoby dodanie kilku leżaków i parasoli do jedynej otwartej plaży? A leżaki były wykonane z materiału tekstylnego wypchanego pianką, więc nie dało się ich spłukać, bo nasiąkały wodą, a do tego były zazwyczaj brudne od ptaków, których w ośrodku jest chyba z tysiąc.
WyżywienieRestauracja Souk w ramach all inclusive nie zaoferowała praktycznie NICZEGO przez 2 tygodnie, co skłoniłoby mnie do powiedzenia: „wow, jakie wspaniałe jedzenie”. Podczas naszego pobytu mieliśmy voucher zarówno do aquaparku, jak i do restauracji przy basenie. Paradoksalnie, bardziej podobało mi się przy basenie niż w restauracji. Niestety, nawet fast food z aquaparku był dla mnie lepszy niż jedzenie z restauracji. Nie potrafią przyrządzać ani przyprawiać kurczaka. Przesmażona i sucha cielęcina lub wołowina były na porządku dziennym. Jedynym autentycznym jedzeniem, jakie tam przyrządzali, była kuchnia indyjska, która z niewiadomych przyczyn była wegetariańska. Połowa kucharzy bez przerwy bawiła się telefonami, zamiast regularnie uzupełniać jedzenie. Trzeba im było przypominać nie raz, że nawet po 10 minutach czegoś brakuje.
ZakwaterowaniePokój był duży, to było miłe. A teraz co nie było miłe? Hotel 5*, rzekomo z sieci Hilton. Przychodzę do łazienki, a tam pleśń w kącie prysznica i zepsuta głowica. Zgłosiłem to, gratulacje za naprawę, ale celowo nie zgłosiłem, że pleśń była też w toalecie. Pojechali tam sprzątać przez 2 tygodnie, myślisz, że wyczyścili pleśń w toalecie? Absolutnie nie. - Tyle z jakości sprzątania. Świetne, sterowane elektrycznie zasłony. Hej, ale zaciąga je tylko do połowy, a resztę trzeba ciągnąć ręcznie. Przeciekająca pościel była wisienką na torcie.
UsługiPrawie wszyscy się do ciebie uśmiechali i życzyli miłego dnia, co jest miłe. Starali się i to jest doceniane, ale połowa z nich nie przeszła odpowiedniego szkolenia. Z wyjątkiem barmanów przy basenie, samozwańczych mistrzów świata, którzy, gdy nie dawali rady (było ich trzech, a jeden robił drinki), spokojnie odsyłali cię z kwitkiem: „idź do baru all-inclusive, widzisz, że nie damy rady”. Niestety, przynajmniej ci ludzie wiedzieli, jak robić drinki (pozostali, na przykład, obsługa w restauracji spokojnie nalewała ci pół szklanki rumu i pół coli). To problem, gdy masz gości all-inclusive, a potem wpuszczasz do hotelu miejscowych lub innych gości, którzy prawdopodobnie płacą za wstęp na basen i plażę i muszą za wszystko płacić w kasie w tym samym barze. Bardzo słaba organizacja i niepotrzebne czekanie. A co do aquaparku – połowa jest zamknięta. (podobnie jak połowa całego hotelu).
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate