Niesamowite wakacje. Piękny, nietypowy, mały hotel sprawia wrażenie, że jest się tam jak w domu. Bardzo romantyczne miejsce. Z jednej strony morze, które pluska o ściany hotelu, z drugiej widok na zamek i domki pod nim, chronione przez UNESCO. Na wyspie panuje spokój i relaks, a jednocześnie jest wiele miejsc do zwiedzania. Ludzie są mili, uśmiechnięci i uprzejmi. Nie ma tu natrętnych sprzedawców, którzy namawiają cię przy każdym sklepiku. Lesbos jest odpowiedni dla osób, które kochają turystykę. Szlaki są tutaj stosunkowo dobrze oznakowane, więc można zwiedzać także na własną rękę.
PlażaMalutka kamienista plaża znajduje się tuż obok hotelu. Kamienie sięgają około 2-3 m w morze, potem człowiek chodzi już po piasku. Nie polecałabym plaży hotelowej dla małych dzieci, ale jednocześnie dostępny jest też basen z wodą słoną, tam widziałam kilka dzieci. My nie korzystaliśmy z niego ani razu. Zarówno na plaży hotelowej, jak i przy basenie dostępne są leżaki. My chodziliśmy na plażę około 1 km w kierunku Petry, gdzie był piasek. Nie było tam żadnych leżaków ani parasoli, ale za to przyjemny piasek i mało ludzi. Zdecydowanie w Molyvos nie oczekujcie promenady z barami i dziewczynami na obcasach. Znacznie częściej spotkacie tu turystów w butach trekkingowych z plecakiem na plecach.
WyżywienieJedzenie było bardzo smaczne. Na śniadanie podawano jasne i ciemne pieczywo, dżemy, miód, wyśmienity jogurt, owoce pokrojone w misce (brzoskwinie, jabłka....), dalej melon, pomidory, oliwki, dwa rodzaje bułeczek, płatki kukurydziane, jakieś czekoladowe płatki, sery, salami, jajecznicę, parówki.... kawa, herbata, sok, woda. Ten wybór był codziennie taki sam, więc myślę, że każdy mógł spokojnie wybrać, co chciał i codziennie to różnicować. Jedyną uwagą mogłabym mieć do czystości naczyń przy śniadaniu, czasem musiałam je dokładnie przetrzeć. Kolacje były serwowane. Codziennie 4 dania. Nigdy nie wiedzieliśmy, co znajdzie się na talerzu, ale wszystko było bardzo dobre i najedliśmy się więcej niż wystarczająco. Każda kolacja zawierała dużo warzyw, co bardzo doceniałam w porównaniu z klasyczną kuchnią czeską. Przystawkę zazwyczaj stanowiły warzywa (pomidory, ogórki z przyprawami i oliwą z oliwek), dalej tzatziki lub jakiś zapiekany ser z warzywami. Jako danie główne mieliśmy raz rybę, dalej musakę, mięso jagnięce. Zawsze była to ogromna porcja z mnóstwem mięsa. Desery też były wyśmienite, najczęściej ciemne kakaowe lub piernikowe. Z kolacji wychodziliśmy zawsze bardzo zadowoleni. Podczas śniadania i kolacji mieliśmy piękny widok na morze, które było bardzo blisko, a podczas kolacji słońce zachodziło tuż przed naszymi oczami. Czego więcej można chcieć. Obsługa była miła.
ZakwaterowanieZakwaterowanie było przyjemne. Mieszkaliśmy na piętrze i mieliśmy widok na zamek, który wieczorem był pięknie oświetlony. Tylko bardzo niewiele pokoi ma balkon, co jest wadą, ale w oknach jest sznurek z klamerkami, więc każdy sobie jakoś radził. Pokoje są przytulne. Mieliśmy w pokoju nawet lodówkę, która przydała się do przechowywania wyśmienitego jogurtu owczego, ponadto suszarkę do włosów, a klimatyzacja była bezpłatna, co nie jest zbyt często spotykane. Pokojówka sprzątała codziennie, więc mieliśmy codziennie czyste ręczniki. Budynek swoim wyglądem i historią jest bardzo nietypowym miejscem na spędzenie wakacji i na pewno przy kolejnej wizycie na Lesbosie wybrałabym ponownie ten hotel. Atmosfera tego mniejszego hotelu miała rodzinny charakter, człowiek czuł się trochę jak miejscowy.
UsługiJak już opisałam powyżej. Do hotelu wróciłabym ponownie i na pewno bym go poleciła.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate