Wakacje w Dominikanie były inspirujące i zdecydowanie chcemy tam wrócić. W ciągu tygodnia mieliśmy okazję poznać zaledwie ułamek terytorium, poznać atrakcje, jedzenie, kulturę i życie mieszkańców. Nasze ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne: kraj jest bezpieczny, nie musimy obawiać się podróżowania na własną rękę, orientacja w terenie jest łatwa, a wszystko, czego potrzebujemy w podróży, jest praktycznie dostępne.
Zakwaterowanie
Ze względu na wysokie ceny biletów lotniczych na przełomie roku, byliśmy niemal zmuszeni do skorzystania z hotelu all-inclusive nad morzem. Ostatecznie okazał się on bardzo odpowiedni na nasze pierwsze spotkanie z Dominikaną, ponieważ hotel Viva V Samaná zapewnia wystarczającą swobodę na terenie obiektu, a także bardzo przyjemne wycieczki po półwyspie. Chyba jeszcze nie widzieliśmy lepszej plaży i dostępu do niej bezpośrednio z hotelu, bez ogrodzeń i barier, niż w tym hotelu. Za dodatkową opłatą, trafnym wyborem był pobyt w bungalowie, który zapewniał nam prywatność z dala od głównego zgiełku hotelu i restauracji, a tym samym idealne miejsce na relaks. Doceniliśmy również system „tylko dla dorosłych”, ponieważ podróżowaliśmy tylko we dwoje.
Wyżywienie
Jedzenie w opcji all inclusive było dość zróżnicowane, co nie zawsze jest regułą w przypadku all inclusive. Zazwyczaj chcielibyśmy poprawić jakość wina. Prawdopodobnie chcielibyśmy, aby serwowanie dań było na wyższym poziomie i czyściej, biorąc pod uwagę cenę, którą zapłaciliśmy. Tematyczne lunche i kolacje znacznie przyczyniły się do różnorodności jedzenia - raki i owoce morza, prosię, udziec jagnięcy itp. Ostrygi i małże natomiast były w bardzo złym stanie. Kelnerzy i kelnerki często nie mówią po angielsku, ale to nie ma znaczenia, raczej powolność jest nieco irytująca, ale musimy się z tym pogodzić w tym upale. Spodziewalibyśmy się również restauracji a la carte z jedzeniem wyższej jakości, nadal pachnie przeciętnymi daniami i dodatkami all inclusive, chociaż menu było interesujące.
Obsługa w hotelu
Usługi hotelowe były na standardowym poziomie. Czasami trzeba było kilkakrotnie prosić o uzupełnienie brakujących rzeczy w pokoju, ale jak to zwykle bywa, miejscowi nie poganiają zbytnio. Personel był zawsze bardzo miły i pomocny, nie oczekiwał napiwków, ale jeśli od czasu do czasu im coś dałeś, byli bardzo wdzięczni. Wypróbowaliśmy masaże, które odbywały się w bardzo przyjemnym otoczeniu, ale nie spodziewajcie się cudów tajskich i ajurwedyjskich technik – nie jest to tu tradycja, więc możecie być zaskoczeni prostotą i dość mechanicznym charakterem masaży w cenie usług europejskich czy amerykańskich.
Plaża
Plaża Cosón była jedną z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Trudno znaleźć bardziej typową karaibską plażę, a co więcej, w sezonie nie było na niej tłoczno.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate