PlażaSuper, basen z wodą morską, kamyczków prawie nie ma, raczej piasek, kamienie, schody do morza, betonowe powierzchnie, parasole przeciwsłoneczne i walka o cień jak wszędzie. Ogólnie fajnie.
WyżywienieMieliśmy własne, ale oczywiście poszliśmy też na jakieś lokalne przysmaki. Kuchnia raczej europejska niż śródziemnomorska. Na pizzę natkniesz się prawie wszędzie, około 40-50 kun, lane piwo Favorit 24 kuny, trochę drogo, ale dla Czechów wszystko powyżej 1 EUR zawsze będzie drogie, jesteśmy przecież narodem piwoszy. Niemniej jednak nie mieliśmy problemu, aby zawsze pojechać na kolację do Novigradu do sklepu Konzum lub Plodine, gdzie kupisz piwo w puszce za 10 kun. Chorwackie jest jednak EE, więc w sklepie zwyciężał Staropramen za 14 kun. Jako domowe, super. Jeśli nie masz już miejsca w samochodzie, odpuść sobie 2-3 skrzynki piwa w puszkach na tydzień. To nie ma sensu. Kupisz sobie spokojnie na miejscu i nie „zabrudzisz” bagażnika piwem. Leżaki na wodę kupiliśmy dla 4 osób i wynegocjowaliśmy zniżkę na cenę 80 kun za sztukę zamiast 130 :) Był koniec sezonu i ścigali się o interesy. Wszystko kupisz raczej w mieście niż na kempingu. Market na kempingu to raczej awaryjne rozwiązanie. Cytryny do Bacardi z Colą na wieczór tam na pewno nie znajdziesz :). Lepiej faktycznie pojechać do Novigradu, albo potem 15 minut samochodem do Umagu, gdzie jest Kaufland taki, jaki znamy z domu.
ZakwaterowanieMobilne domki typu Meridian maksymalnie wystarczające dla 4 osób. Trochę ciasne warunki, sypialnia naprawdę tylko do spania, ale co tam, i tak spędzamy czas nad wodą, a nie w sypialni. Klimatyzacja. Lodówka, zamrażarka, mikrofalówka. Kuchnia ogólnie mniejsza, ale do takiego kempingowego gotowania w pełni odpowiednia. Zalecamy zabrać ze sobą kilka osobistych przyborów kuchennych, zwłaszcza noże, obieraczki do ziemniaków itp. Z resztą brakujących rzeczy jakoś sobie poradziliśmy. Taras idealny na wieczorne siedzenie. Każdy domek ma swoje wyimaginowane prywatne miejsce, ponieważ domki są w danym obszarze ustawione zawsze w jednym kierunku.
UsługiWybitny personel na recepcji. Mówią perfekcyjnie po niemiecku i angielsku, a kto wie w jakich jeszcze językach. Cokolwiek będziecie potrzebować, załatwicie tam. My czasami wymienialiśmy tam też pieniądze na kuny. Euro w kempingu możecie sobie co najwyżej wytrzeć tyłek :) W terminie 09/2016 za 100 EUR dostaliśmy 720 kun. Mieli chyba sezonowy kurs. Trochę strata, ale co tam. Trochę stracić na wymianie to drobiazg. Przecież nie wymieniamy milionów, żeby walczyć o dziesięć koron przy 100 EUR, kiedy wakacje kosztują tysiące.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate