Zasadniczo wróciliśmy do domu z przyjemnymi wrażeniami. Ludzie mówią trzema językami, są mili, nie narzucają się, są pomocni. Kto jest ciekawy przyrodniczych wartości i piękna wyspy, nie będzie rozczarowany. Kto chce zobaczyć dziedzictwo architektoniczne, niech nie szuka go tutaj. Podczas naszego pobytu, dzięki codziennym deszczom, roślinność prezentowała bujną i różnorodną urodę. Niestety, wyjątkowe owoce nie dojrzewają w tym sezonie, więc nie mieliśmy okazji ich spróbować. Miło było zobaczyć, że pomimo burzliwej historii wyspy, różnorodne narody tam mieszkające, praktykujące różne religie, żyją ze sobą w pokoju. Poza nicnierobieniem nad oceanem, można odbyć wiele różnych wycieczek. Polecam również wypróbowanie lokalnej komunikacji miejskiej, ponieważ można wziąć udział w podróży w czasie. Co naprawdę mnie zaskoczyło i czego nie wspominają przewodniki, to fakt, że większość ludzi żyje w względnym ubóstwie, co widać również po ich domach. Chociaż tutaj też widać śmieci, nie jest to tak przerażające jak np. w Tunezji. Stan i jakość dróg, znając sytuację w kraju, są zaskakująco dobre, choć chodników jest niewiele.
PlażaPark i plaża należące do hotelu były czyste, zadbane i ładne. Nawet po południu dostępne były zadaszone leżaki. Otrzymaliśmy osobną kartę na ręczniki, dzięki której na plaży od uprzejmego personelu dostawaliśmy ogromne ręczniki, a także plastikowe buty do pływania, jeśli prosiliśmy, ponieważ bezpośredni brzeg oceanu nie był piaszczysty, lecz pokryty drobno rozkruszonym koralem. Woda oceanu w marcu była przyjemnie ciepła. Po kilku metrach plażę pokrywały większe kamienie, co było nieco uciążliwe i ze względu na falowanie stanowiło zagrożenie wypadkiem przy wchodzeniu do oceanu i wychodzeniu z niego.
WyżywienieŚniadanie i kolacja w opcji półpensjonatu oferowały bardzo wiele możliwości wyboru. Dania były oznaczone napisami, aby ułatwić ich rozróżnienie. Wegetarianie również nie pozostali głodni. Zawsze były dwie zupy do wyboru, kilka przystawek, a także możliwość wyboru mięsa i dodatków. Smaki czasami zaskakiwały, ponieważ niektóre potrawy lub sosy były ostre, choć na pierwszy rzut oka tego by się nie spodziewano. Czasami mięso nie było wystarczająco ugotowane, np. w przypadku potrawy przypominającej gulasz. Ciasta były smaczne, jednak talerze szklane używane do serwowania wymieniłbym na chłodzone tace, ponieważ w upale czasami się wyginały, co psuło ich wygląd. Kelnerzy byli staranni, choć nie zawsze wystarczająco uważni, na przykład gdy poprosiłem o sok pomidorowy, przyniósł go od razu z kostkami lodu, a gdy poprosiłem o wymianę na bez lodu, usunął większość kostek, ale kilka przypadkowo zostało. Bywało też, że podczas kolacji zapomniano zapytać, co chcemy do picia, mimo że wokół stołów kręciło się wielu kelnerów. Podczas śniadania zdarzyło się, że kelner nalewający herbatę i kawę oraz mleko przypadkowo nalał kawę do herbaty i nie wymienił jej automatycznie, tylko zapytał, czy tak będzie dobrze. Te niedociągnięcia można poprawić poprzez większą uwagę. Jednak to, co wywołało nasze niezadowolenie, to fakt, że choć taras restauracji 180 stopni był zabezpieczony siatką na ptaki, to w samej restauracji kuchnia otwarta od strony baru była otwarta, a nad potrawami radośnie ćwierkał ptak. Koty miały swobodny dostęp do restauracji 180 stopni. Dopóki tylko miauczały prosząc o jedzenie, nie było problemu, ale widzieliśmy, jak kot próbował polować na ptaka z blatu stołu na tarasie lub jadł resztki pozostawione przez gości, których kelner jeszcze nie zabrał, bezpośrednio z talerza na stole. Choć jestem miłośnikiem zwierząt, na to zdecydowanie należałoby zwrócić uwagę.
ZakwaterowaniePokój typu deluxe 2B opisałbym jako starszą damę, która widziała lepsze dni. Na podstawie doświadczeń z pokoju oceniłbym hotel raczej na trzy gwiazdki. W części dziennej przynależnej do pokoju tapeta wymagała odnowienia, ponieważ była podarta. Duży wentylator i klimatyzacja odpowiednio chłodziły pokój. Łazienka była ogromna, wyposażona zarówno w wannę, jak i prysznic, a nawet była tam wysuwana linka do suszenia. Na ścianach łazienki, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, widoczne były ślady zawilgocenia lub pęknięcia rury. Nie mogliśmy zrozumieć celu wystających śrub na drzwiach łazienki, podobnie jak rdzawego, częściowo metalowego elementu na ścianie. Głowica prysznica trochę się kiwała, choć nie przeszkadzało to w korzystaniu z prysznica. Ogromny telewizor w sypialni działał doskonale. Łóżko było ogromne i wygodne. Do wyposażenia pokoju należały również sejf i lodówka, które działały dobrze. W wyposażeniu znajdowały się żelazko, deska do prasowania, suszarka do włosów oraz czajnik elektryczny. Dostarczano herbatę w torebkach, kawę rozpuszczalną i cukier, które uzupełniano po zużyciu. Codziennie sprzątano, wymieniano ręczniki, a podczas naszego 10-dniowego pobytu dwukrotnie osobiście pytano nas, czy jesteśmy zadowoleni ze sprzątania. Jeśli sprzątaczka o tym nie zapomniała, codziennie dostarczano 2x pół litra niegazowanej wody mineralnej, co było dla nas ważne, ponieważ na całym terenie wyspy nie zalecano picia wody z kranu. Z tarasu przynależnego do pokoju rozciągał się piękny widok na ocean, zachód słońca i ogród. Gdyby pokój został odnowiony, zakwaterowanie mogłoby naprawdę zasługiwać na cztery gwiazdki.
UsługiHotel poleciłbym osobom wybierającym ciszę i spokój, ponieważ znajduje się nieco na uboczu od większych miejscowości. Na recepcji byli bardzo mili i pomocni, gdy chcieliśmy indywidualnie, komunikacją publiczną, dojechać do stolicy Port Louis lub do Grand Baie. Wymiana pieniędzy również nie stanowiła problemu, choć sugeruję wymienić pieniądze już na lotnisku, ponieważ pobierana prowizja jest dość wysoka. Oprócz restauracji à la carte było kilka innych restauracji, jednak w nich trzeba było rezerwować stolik z wyprzedzeniem. Chętnie spróbowalibyśmy indyjskiej, ale akurat nie była otwarta. W ogrodzie znajdował się duży basen, obok bar. Były też kort tenisowy, przystań dla łodzi i wypożyczalnia. Pewnego razu zorganizowano dla gości grill w ogrodzie i wieczór z programem artystycznym. Ponieważ hotel otaczał ogromny ogród, moim zdaniem nie było to uciążliwe. Cały personel mówił po angielsku, a także po francusku.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate