Residence Adriatico Włochy, Gargano, Mattinata
Aleš Tvrdoň
Zweryfikowana opinia Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu
Właściciel rezydencji to całkiem miły Włoch. Szkoda tylko, że nie mówi ani po angielsku, niemiecku ani czesku. Celowo piszę po czesku, ponieważ w okolicznych rezydencjach, ku zdziwieniu, można się porozumieć po czesku, choć dość niezdarnie. Wrażenie z zakwaterowania jest przeciętne, nic specjalnego, ale też żadna tragedia. Głównym mankamentem był brak informacji, ale za to raczej nie można winić rezydencji, raczej biuro podróży, które „zapewniło” nam między innymi to, że z Pragi do celu dotarliśmy dopiero po niewiarygodnych 28 godzinach jazdy autobusem, z towarzyszącymi awariami klimatyzacji.
Właściciel rezydencji to całkiem miły Włoch. Szkoda tylko, że nie mówi ani po angielsku, niemiecku ani czesku. Celowo piszę po czesku, ponieważ w okolicznych rezydencjach, ku zdziwieniu, można się porozumieć po czesku, choć dość niezdarnie. Wrażenie z zakwaterowania jest przeciętne, nic specjalnego, ale też żadna tragedia. Głównym mankamentem był brak informacji, ale za to raczej nie można winić rezydencji, raczej biuro podróży, które „zapewniło” nam między innymi to, że z Pragi do celu dotarliśmy dopiero po niewiarygodnych 28 godzinach jazdy autobusem, z towarzyszącymi awariami klimatyzacji.
Zakwaterowanie
Zakwaterowanie odpowiadało zdjęciom. Całkiem ładne i praktyczne. Jedyną i zasadniczą niezadowoleniem było to, że w zakwaterowaniu leci woda użytkowa, nie do picia. Biorąc pod uwagę, że jest tam aneks kuchenny i człowiek jedzie z zamiarem samodzielnego gotowania, jest to dość problematyczne. Obsługa baru zwróciła nam uwagę na to, że woda jest tylko użytkowa dopiero po naszym zapytaniu, ponieważ wydawało nam się dziwne, że woda jest lekko słona, niesmaczna, dziwnie pachnie i mieliśmy z nią problemy żołądkowe. Najpierw powiedziano nam, że wodę pitną można kupować tylko butelkowaną w barze, gdzie chcą 1 euro za 1 litr wody pitnej. Po skargach umożliwiono nam chodzenie z naczyniami po wodę pitną do obsługi baru – tam leci zupełnie inna, przede wszystkim pitna woda, która jest oddalona od bungalovu o około 50 metrów, więc nie było to zbyt wygodne. Dodatkowo pracownica biura podróży przez telefon najpierw próbowała nas zbyć, mówiąc, że to nam się tylko wydaje i że woda jest taka wszędzie i całkowicie pitna.
Obsługa w hotelu
W rezydencji oprócz prostych dań można zamówić także pizzę, którą przygotowuje właściciel rezydencji. Na plaży mieliśmy do dyspozycji dwa leżaki i parasol przeciwsłoneczny. Za 10 euro za godzinę można wypożyczyć rower wodny, chyba że mają tylko jeden. Nie zostaliśmy poinformowani o dostępności jakichkolwiek innych usług, takich jak wycieczki fakultatywne czy atrakcje rozrywkowe, ani przez właściciela rezydencji, ani przez delegata, ani przez biuro podróży. Nie zostaliśmy też poinformowani o żadnych specjalnych miejscach wartych odwiedzenia ani o najbliższych sklepach spożywczych... o niczym. Po przekazaniu klucza przy zakwaterowaniu i oddaniu go przy wykwaterowaniu wszelka komunikacja się zakończyła. Z kimkolwiek w rezydencji mogliśmy się porozumieć tylko, jak to się mówi, „rękami i nogami”.
Plaża
Plaża jest kamienista, zazwyczaj kamienie są większe i trzeba na to uważać podczas chodzenia, nawet jeśli masz buty. Morze jest przejrzyste na około niecały jeden metr. Po około pięciu metrach od wejścia do wody zaczyna się głęboka woda.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate









