Poniżej przeciętne wiejskie zakwaterowanie, zapowiadana farma i zwierzątka nie są częścią zakwaterowania, człowiek nawet do nich nie dociera. Wszystko załatwia się przy barze w zadymionej piwiarni, przez którą trzeba przejść za każdym razem, gdy idzie się na posiłek (nawet rano o ósmej na śniadanie). Na szczęście w jadalni już się nie pali. Kelnerki, z wyjątkiem kilku, bardzo miłe i pomocne. Z panią kierownik było już gorzej. Brakowało nam przynajmniej małego placu lub ogródka czy czegoś takiego. Na podwórzu tylko altana z miejscami do siedzenia, parking i asfalt. Wioska Hoslovice jest jednak piękna, fajne spacery, wieża widokowa, pola, łąki, młyn, naprawdę ładne miejsce.
Zakwaterowanie
Stary, zużyty tapczan i dywan, które naprawdę już nie pachniały. Kuchni nie używaliśmy, ale po otwarciu szafek też nie pachniało. Mieszkaliśmy w "apartamencie", co oznaczało jeden pokój, w którym były trzy łóżka i rozkładana kanapa, na której się spało. Więc każdego ranka trzeba było ją składać, a wieczorem rozkładać. Plus kuchnia oraz WC z łazienką. WC i łazienka były nowsze i czyste, jeśli pominąć brudną zasłonę prysznicową.
Wyżywienie
Jedzenie było bardzo złe. Przy śniadaniu trzeba było o wszystko prosić, ciągle nic tam nie było. Codziennie, w kółko. Kolacje też były złe. Zawsze było jedno danie, które przypominało obóz (np. risotto, spaghetti, kurczak z ziemniakami ....). Inną opcją było to, co zostało po obiedzie w restauracji. Więc czasem kotlet z frytkami, czasem parówka w bułce. Jedzenie było ogólnie bardzo poniżej średniej, o reklamowanym ekologicznym jedzeniu nie można w ogóle mówić. Może mielone mięso, które było w co drugim daniu, pochodziło z lokalnej farmy. Poza tym oszczędzano na wszystkim, wszystko było jak najtańsze.
Obsługa w hotelu
Młode kelnerki były miłe i pomocne, choć często dość zagubione.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate