Raport Podróżnika 2016

W dwie osoby, samolotem na tydzień do Grecji, w hotelu 4 lub 5* i z wyżywieniem All Inclusive – tak najczęściej odpoczywaliśmy w ubiegłym roku. W ciągu ostatniej dekady mocno zmieniły się turystyczne preferencje Polaków: płace znacznie przegoniły ceny wycieczek, więc ma być krócej, ale częściej i znacznie bardziej komfortowo.

Takie wnioski wynikają z najnowszego Raportu Podróżnika, sporządzanego od 2002 roku przez Travelplanet.pl, największego polskiego multiagenta turystycznego. Sprzedaje on oferty największych polskich touroperatorów w internecie, przez telefoniczne Centrum Rezerwacji oraz w Punktach Obsługi Klienta. Statystyki dobrze odzwierciedlają sytuację na rynku turystycznym, bowiem analizą tylko w ostatnim roku objęto grubo ponad 100 tysięcy klientów Travelplanet.pl.

Wiele plag, w tym egipska

Ubiegły rok pod względem plag, jakie spadły na branżę turystyczną, można porównać z tym, co działo się w 2012. Wówczas przetoczyła się fala upadłości biur podróży. W 2015 upadło co prawda tylko jedno duże biuro – Alfa Star i jedno mniejsze – Intertour, jednak zwłaszcza w wypadku klientów Travelplanet.pl nie miało to jakiegokolwiek znaczenia; są oni ubezpieczani gratisowo od bankructwa touroperatora, więc wyjechali na wakacje z innymi biurami, nie tracąc na tym ani złotówki.

W 2015 roku, zwłaszcza w szczycie letniego sezonu, branżę destabilizowały zamachy terrorystyczne, wymierzone w turystów w Tunezji i Egipcie oraz antyterrorystyczna ofensywa w Turcji, co stało się źródłem przesadzonych reakcji polskiego MSZ. Zwłaszcza w ostatnim wypadku zaprotestowała oficjalnie Polska Izba Turystyki, co było zdarzeniem bez precedensu.
Wszystkie te wypadki zaskakiwały branżę w szczycie sezonu, nie dając jej wiele czasu na reakcję. Tym bardziej należy uznać, że oferta przygotowana na lato była naprawdę ogromna. Dlaczego? Bo średni wzrost kosztów rezerwacji był symboliczny, podobnie jak symboliczne były zmiany dotyczące standardu hoteli i rodzaju wyżywienia. Duża w tym również zasługa turystów… rosyjskich. Ich mniej lub bardziej odgórnie nakazana absencja w kurortach tureckich i bułgarskich spowodowała, że cenowo były one niemal ekwiwalentne do obiektów w Tunezji, gdzie dwukrotnie zawieszano wyloty, oraz Egiptu, gdy kilka czołowych touroperatorów umożliwiło bezkosztową zmianę rezerwacji na inne kierunki.

W obliczu tylu niekorzystnych zdarzeń ostatecznie liczba turystów, wyjeżdżających za granicę z biurami podróży, wzrosła o ponad 9 proc. Niemal dokładnie taki sam wzrost nastąpił w burzliwym dla branży 2012 roku. Wówczas jednak turyści zmieniali touroperatorów, w 2015 natomiast – kierunki wakacyjnych wyjazdów za granicę.

Wielkie greckie wakacje

Już w 2014 roku wieloletnia dominacja Egiptu, jako najbardziej popularnego kierunku na wyjazdy turystyczne została wyraźnie zakwestionowana na rzecz Grecji. Ale w 2015 roku przegoniła ona go o grubo ponad dwie długości. Na wakacje do Grecji wyjechało 31,3 proc. polskich turystów.
Grecja miała swoje problemy: to zamknięte bankomaty i przestrogi, że w hotelach może zabraknąć jedzenia. Polscy turyści w ogóle nie przejęli się takimi ostrzeżeniami, które, nawiasem mówiąc, nie sprawdziły się. Turyści wykupywali wakacje przede wszystkim All inclusive nie kłopocząc się ewentualnym brakiem dostępu do większej gotówki.

Tymczasem na Egipcie najpierw rykoszetem odbiły się na nim zamachy w Tunezji, bo ostrzeżenie MSZ objęło i ten kraj. A jesienią terroryści zestrzelili nad Egiptem samolot z rosyjskimi terrorystami. W efekcie wyjazdy w 2015 roku do tego kraju spadły do nieco ponad 13 proc. w porównaniu z ponad 20 proc. w poprzednich latach.

Miejsce w pierwszej dziesiątce zachowała Tunezja, ale spadek popularności z 8 proc. do 1,18 proc. jest ogromny. Dwukrotnie zawieszano wyloty do tego kraju. O ile jednak w marcu, po zamachu w Tunisie w którym zginęła trójka Polaków, turyści w zasadzie nie odwoływali jeszcze wakacyjnych rezerwacji, to stało się to po czerwcowym zamachu na turystów na plaży w Sousse. Wówczas niektórzy touroperatorzy znowu zrezygnowali czasowo z tego kierunku, ale i chęć do wyjazdu wśród turystów również mocno osłabła.
Ci przenosili swe zainteresowanie przede wszystkim na Grecję i Turcję. W wypadku Grecji pomógł jej dodatkowo wieloletni spadkowy trend cen ofert turystycznych. Za wakacje w tym kraju w 2015 roku turyści płacili średnio 2258 zł od osoby (średnia dla całego rynku to 2287 zł od osoby) podczas gdy w 2013 roku było to 2446 zł a w 2014 – 2272 zł.

Turcja, wicelider popularności (ponad 16 proc. turystów), mimo ostrzeżeń polskiego MSZ, była najważniejszym alternatywnym kierunkiem dla turystów, którzy rezygnowali z Tunezji i Egiptu i chcieli wypoczywać w takim samym standardzie za pieniądze, które już wcześniej zapłacili. Oferty tureckie miały podobne, niskie ceny, bo tamtejsze hotele, podobnie jak bułgarskie, przestały być odwiedzane przez rosyjskich turystów. Ci spełniali bowiem patriotyczny obowiązek wypoczynku na zaanektowanym przez Rosję Krymie.
Na zawirowaniach w Tunezji i Egipcie skorzystały europejskie kraje basenu Morza Śródziemnego: Hiszpania (12,9 proc.), Bułgaria (8,3 proc.) i Włochy (4,4 proc). Nie były wymieniane w komunikatach MSZ a turyści uznawali, że wyższa cena za wypoczynek to swoista polisa bezpieczeństwa.

Kiedy najchętniej na urlop

Ruch turystyczny w czerwcu (16,4 proc.), lipcu (19,6 proc.) i sierpniu (20,3 proc.) to zarazem trzy frekwencyjne rekordy dekady. Jeśli dodamy do tego poziom wyjazdów w maju (7,5 proc.) i wrześniu (15,4 proc.), bliski podobnych rekordów, to widać wyraźnie jak bardzo utrwala się wśród polskich turystów model szeroko rozumianych letnich wakacji (czerwiec – wrzesień) za granicą. W tym czasie z biurami podróży wylatuje od dwóch lat przeszło 70 proc. turystów.

Statystyki rezerwacyjne pokazują długoletnią tendencję do rozciągania się letniego sezonu. Ta fala od wielu sezonów wzbiera już w czerwcu i opada dopiero we wrześniu. Co charakterystyczne, w 2015 mocno potwierdził się trend, że poza letnim wysokim sezonem (lipiec – sierpień) turyści od 2013 roku preferują wyjazd za granicę raczej w czerwcu niż wrześniu. Do tego czasu przewaga wrześniowych wakacji nad czerwcowymi wynosiła mniej więcej 4 punkty procentowe.
Bardzo wyraźny spadek wyjazdów w grudniu w stosunku do lat ubiegłych to tzw. efekt Paryża. Po zamachu terrorystycznym w stolicy Francji oraz groźbach ataków w europejskich stolicach w sylwestrową noc turyści znacznie wstrzemięźliwej podeszli do pomysłu świętowania Nowego Roku pod chmurką w europejskich metropoliach.

First czy last minute

Polscy turyści najchętniej rezerwują wakacje albo do 10 dni przed wylotem (38 proc.), ale w zeszłym roku jak nigdy dotąd rezerwowali je również w pierwszych jego miesiącach.

Mniej więcej dwukrotnie większy odsetek turystów rezerwowało od stycznia do kwietnia wakacje (to ok. 25 proc.) niż na nie wyjeżdża. Z kolei w okresie maj – wrzesień mamy do czynienia z przewagą odsetka wyjazdów nad odsetkiem rezerwacji. I wreszcie od października do grudnia znów przeważa odsetek rezerwacji nad odsetkiem wyjazdów. Dysproporcja nie jest już jednak aż tak wysoka jak w pierwszych miesiącach roku. To pokazuje dobrze systematyczny wzrost popularności wczesnych rezerwacji, dokonywanych głównie w pierwszych miesiącach roku. W ciągu dekady odsetek wzrósł aż o ok. 10 punktów procentowych, z ok. 10 do 25 proc. Systematyczny wzrost popularności wczesnych rezerwacji to pogłębiająca się tendencja. Jak się wydaje, tu wybory dokonywane są znacznie dogłębniej niż w systemie last minute. Turyści rezerwujący wcześnie wakacje mają daleko bardziej skonkretyzowane plany co do kraju, konkretnego miejsca czy nawet hotelu, w którym chcą wypoczywać a to wszystko otrzymają za taką samą cenę jak w wypadku zdawania się na loterię last minute, czyli wyjazd tam, gdzie zostały jeszcze wolne miejsca

W przeciągu dekady radykalnie natomiast spadła chęć rezerwowania wyjazdów na mniej więcej dwa tygodnie – miesiąc przed wylotem. Turyści uznali w ostatnich latach, że to najmniej opłacalny moment na zakup oferty touroperatorów.

Najwolniej drożejące dobro

Wzrost kosztu średniej rezerwacji – to średnio 5621 zł – w 2015 był symboliczny, wyniósł raptem 1,7 proc. W warunkach deflacji powinny być one tańsze niż rok wcześniej (tak było w 2014 roku) ale należy pamiętać o poważnych zawirowaniach, związanych z zamachami na turystów w Tunezji – jednym z najtańszych i najbardziej popularnych kierunków wśród polskich turystów (część biur zawiesiła ten kierunek), alarmistycznych komunikatów dotyczących Egiptu i Turcji, pod presją których touroperatorzy umożliwiali bezkosztowe zmiany rezerwacji na inne, nierzadko droższe destynacje. Taki symboliczny wzrost kosztów rezerwacji w takich warunkach należy uznać za odzwierciedlenie niezwykle bogatej oferty, która umożliwiła błyskawiczne zmiany rezerwacji po zbliżonych kosztach i w zbliżonym standardzie wypoczynku.
I jeszcze jeden znamienny fakt: ogólny wzrost wyjazdów z biurami podróży w atmosferze skrajnie niesprzyjającej turystyce zagranicznej dobitnie świadczy o tym, że Polacy chcą poznawać świat i wypoczywać w przewidywalnych pogodowo, ale również i politycznie krajach. Skąd tak silna skłonność do zagranicznych wakacji?

Warto zauważyć, że od 2006 roku średni koszt rezerwacji wzrósł o niecałe 14 proc. O tyle więcej turyści płacą jednak za znacznie wyższy standard wypoczynku i to znacznie częściej w zwyczajowo najdroższych okresach sezonu turystycznego. W tym samym czasie przeciętne wynagrodzenie w Polsce (wg ZUS) wzrosło z 2477 zł do 3895 zł (w III kwartale 2015) a więc o ponad 57 proc. Zagraniczne wakacje są dla polskich turystów dobrem coraz bardziej dostępnym.

I o wyjeździe na nie decydują raczej panie niż panowie. Kobiety goniły panów, którzy sięgali po portfel płacąc za wakacyjny wypoczynek, aż w końcu ich przegoniły. Pierwszy sygnał tej zmiany mieliśmy już w 2014 roku. Wówczas to wśród użytkowników strony www.travelplanet.pl aż 63% stanowiły kobiety. Ze statystyk wynika, że nie tylko panie wybierają gdzie nastąpi wyjazd na wakacje, ale również one w większości – choć na razie niewielkiej (50,2 proc.) – finalizują transakcje.

Wakacje wciąż w dużym komforcie

Niepokoje w krajach arabskich i zmiany rezerwacji nie spowodowały również wielkich zmian w standardzie wypoczynku. Blisko połowa turystów (46 proc.) wybrała w 2015 roku hotele 4*, 21 proc. turystów wypoczywało w obiektach 5*, a 28 proc. – w standardzie 3*.
Utrzymanie struktury nie odbiegającej znacząco od dwóch poprzednich lat w sytuacji gdy priorytetem dla turystów przy zmianach rezerwacji była ekwiwalentna cena nie okazało się wielkim problem, co po raz kolejny pokazuje jak pojemną ofertę na 2015 rok przygotowali touroperatorzy. Jeśli turyści obniżali standard, to przede wszystkim z pięciu hotelowych gwiazdek na cztery. Jednak wciąż blisko siedmiu na dziesięciu turystów wybiera standard 4* i 5* a odsetek turystów budżetowych (0 – 2*) oscyluje wokół 4 proc.

Niewielki wzrost popularności wakacji w wersji HB, czyli śniadaniami i obiadokolacjami wobec minimalnego spadku zainteresowania wypoczynkiem all inclusive nie zakłóca wieloletniego trendu, w którym urlop tego ostatniego typu jest dominujący i wciąż decyduje się nań ¾ turystów. Te kosmetyczne zmiany wynikają ze wspominanych wielokrotnie w raporcie zawirowań w szczycie sezonu letniego i zmianami kierunków wakacyjnego wypoczynku. Wakacje AI to wbrew pozorom kalkulacja finansowa a nie rozrzutność. Takie oferty były droższe o 200 – 300 zł od urlopu w wersji HB. To równowartość mniej więcej 3 – 4 soft drinków dziennie.
Warto zauważyć, że ta tendencja przenosi się również na wyjazdy narciarskie. Ale w tym wypadku turyści rezygnują z wypoczynku z własnym wyżywieniem na rzecz narciarskiego szaleństwa z dwoma posiłkami w cenie. Różnice w cenach są podobne, to ok. 300 zł.

Tydzień we dwoje w innym świecie

Siedmiodniowe wakacje za granicą to utrwalający się od dawna trend. Tak w zeszłym roku wypoczywało ponad 70 proc. turystów, podczas gdy w 2006 ten odsetek wynosił 60 proc. Ale jak mało popularny staje się dwutygodniowy wypoczynek świadczy porównanie danych z 2015 roku i sprzed niemal dekady, gdy odsetek takich urlopowiczów spadł z blisko 30 do ok. 13 proc.
Warto również zwrócić uwagę na pozostałe wyjazdy, to z reguły wyprawy krótsze niż tydzień, których odsetek niemal podwoił się. Te krótkie wypady zagraniczne to często tzw. City – Break , czyli weekendowe wyjazdy do metropolii popularne zwłaszcza pomiędzy tzw. Wysokimi sezonami (szczyt lata i zimy)

Dominujący typ wyjazdu to dwie osoby i od lat nic w tym względzie się nie zmienia. Po ubiegłorocznym, wyraźnym wzroście wyjazdów dla singli wszystko wróciło w utarte koleiny. W 2014 roku jednak wyjątkowa oferta last minute była korzystna dla singli, bo obniżki cen były tak znaczne, że konieczność dopłaty do pokoju jednoosobowego nie stanowiła problemu. W 2015 takie okazje trafiały się już rzadziej

Na plażę samolotem, na narty autem

Albo kilka godzin w samochodzie nad Bałtyk albo tyle samo samolotem nad Morze Śródziemne – turyści doskonale potrafią skalkulować nie tylko ogólny koszt wakacji ale i to ile czasu zabierze nam dotarcie do celu. Samolot jako wakacyjny środek transportu to wygoda a nie .ekstrawagancja podrażająca znacznie koszt urlopu. W 2015 wybrało taki sposób dotarcia na zagraniczne wakacje aż 94 proc. turystów. Na wakacjach liczy się bowiem przede wszystkim wygoda i ta zasada dotyczy też szybkiego dotarcia do celu podróży. W ciągu ostatnich lat coraz mniej turystów chce jechać na wakacje własnym samochodem – w ciągu lat ich odsetek spadł niemal trzykrotnie, do niecałych 5 proc.

Dojazdy własne to domena wypraw narciarskich w Alpy, kiedy oprócz osobistych rzeczy trzeba zabrać również ekwipunek i nierzadko – jedzenie (Polacy wciąż preferują bowiem wyjazdy na narty do apartamentów). W ten sposób na stoki dociera przeszło 8 na 10 narciarzy i snowboarderów.

PODSUMOWANIE

To był jeden z cięższych sezonów dla branży. Wiele tragicznych ataków terrorystycznych na turystów, które zaczęły się w marcu a nasiliły w szczycie letnich wakacji, kładło się cieniem na bezpieczeństwie podróżowania. Jednak turyści nie rezygnowali z zagranicznych wyjazdów a biura podróży potrafiły przygotować na tyle bogatą ofertę, że przy zbliżonym standardzie wypoczynku urlopy Polaków nie były znacząco droższe, choć nierzadko miały miejsce w innych miejscach niż uprzednio zaplanowane. A i sami turyści nie rezygnowali z zagranicznych wakacji – mimo tak niesprzyjających okoliczności z biurami podróży wyjechało ich ponad 9 proc. więcej niż rok wcześniej. W ciągu ostatniej dekady zarobki wzrosły bowiem o blisko 60 proc. a koszt zagranicznych wakacji o niespełna 15 proc. Są one przy tym nieporównywalnie bardziej komfortowe niż przed laty.

 

Rok 2015 z punktu widzenia turystyki cechowała wyraźna poprawa nastrojów społecznych mierzonych tzw. wskaźnikiem optymizmu. Z badań pod prowadzonych pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego wynika, że ludzie byli zadowoleni ze swojego życia, sam profesor Czapiński w komentarzu mówił o przekroczeniu “magicznej granicy” 80 % zadowolonych. Makroekonomicznym czynnikiem, który wpłynął pośrednio na turystykę był także spadek poziomu bezrobocia. Bezpośrednimi źródłami dobrej koniunktury dla branży była natomiast korzystna aura: piękne, gorące lato oraz łagodna zima, która stymulowała wyjazdy na narty w bardziej odległe miejsca. Sprzyjały jej także w 2015 r. dobre prognozy gospodarcze dla Polski i ówczesna stabilizacja kursu złotego w stosunku do Euro i dolara oraz taniejąca ropa, co oznaczało nie tylko spadek cen paliw, ale stabilizację cen ofert touroperatorów.
Charakterystyczna dla zachowań turystów w 2015 była przede wszystkim pogłębiająca się tendencja dzielenia urlopów na kilka części. Znalazło to odzwierciedlenie w statystykach pokazujących zwiększającą się dominację urlopów siedmiodniowych. Z punktu widzenia konsumentów turystyki takie właśnie tygodniowe oferty wycieczek charakteryzują się najkorzystniejszą relacją ceny do długości pobytu. Wyjazdom sprzyjała również łatwość zarezerwowania wycieczki. To efekt bardzo dobrej pracy internetowych biur podróży, oraz częsta obecność tematyki turystycznej w mediach. Nie tylko złowieszcze wiadomości o zamachach, ale przede wszystkim informacje o ciekawych kierunkach wyjazdów oraz prawach przysługujących turystom wpłynęły na poziom zainteresowania społecznego podróżami i edukacji w tym zakresie.

dr Maja Jedlińska
Katedra Marketingu i Zarządzania Gospodarką Turystyczną
Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu

Podziel się wpisem ze znajomymi