Chatel: narty w sercu Bram Słońca

Chatel to prawdziwa alpejska wioska, położona niezwykle urokliwie w dolinie d’Abondance na wysokości 1200 – 1450 m n.p.m. Coś niezwykłego? Tak, bo we francuskich Alpach królują budowane od podstaw tzw. narciarskie stacje z probówki. Chatel to narciarsko chyba najlepiej położone miejsce – znajduje się w sercu Bram Słońca, największego międzynarodowego obszaru narciarskiego w Europie.

Foto Jean Francois Vuarand / Chatel Tourisme

Foto Jean Francois Vuarand / Chatel Tourisme

Gdy wjedzie się wyciągiem na jeden z otaczających Chatel masywów (2000 – 2200 m n.p.m.), o widoku jaki rozciąga się wokół można opowiadać potem wnukom: przepiękna dolina d’Abondance po francuskiej stronie, skrawek Jeziora Genewskiego po szwajcarskiej a w oddali charakterystyczne alpejskie Zęby Południa (Dens du Midi) i Mont Blanc. Nic dziwnego, że według statystyk Travelplanet.pl, największego polskiego multiagenta turystycznego, właśnie Chatel wybierane jest najczęściej przez narciarzy, którzy decydują się na szusowanie w Les Portes du Soleil.

To obszar narciarski znacznie mniej znany od Trzech Dolin, będących dla wielu polskich narciarzy szczytem narciarskiego wypoczynku we Francji. Tymczasem Bramy Słońca są od Trzech Dolin większe pod względem długości tras (650 km), leżą w znacznie bardziej malowniczym masywie górskim i umożliwiają jeżdżenie na nartach na jeden karnet zarówno po francuskiej jak i szwajcarskiej stronie.

Chatel, będące swego rodzaju średnią arytmetyczną Bram Słońca pod względem rodzajów tras narciarskich, nie odstaje również od obszaru pod względem pogodowym. Nazwa regionu narciarskiego nie wzięła się z niczego – słoneczne dni są tu rzeczą oczywistą a gdy w marcu chmury zaciągną się na niebie, jest to wydarzenie porównywalne do opadów śniegu na Saharze. O śnieg jednak nie ma się co martwić – tak jak w innych francuskich stacjach, stoki są intensywnie dośnieżane.

Foto Jean Francois Vuarand / Chatel Tourisme

Foto Jean Francois Vuarand / Chatel Tourisme

Nic dziwnego, że do słonecznego Chatel z zasnutych mgłą Wysp Brytyjskich przyjeżdża chętnie angielska arystokracja z królową matką na czele, która wypoczywała tu w ubiegłych latach. To bowiem, że Chatel upodobała sobie angielska arystokracja oznacza wcale, że ceny są tu na królewską kieszeń. Przeciwnie – w porównaniu cen karnetów w Trzech Dolinach ceny są tu wyraźnie niższe – sześciodniowy skipass kosztuje 260 a nie 300 euro. W samym Chatel sześciodniowy karnet kosztuje 200 euro.

W Chatel jeździ się zarówno po francuskiej jak i szwajcarskiej stronie na jeden karnet. Można oczywiście przejechać na nartach do 12 miejscowości należących do obszaru Portes du Soleil, ale to wyzwanie na co najmniej dwa tygodnie i tylko dla narciarskich ekspertów. Foto Jean Francois Vuarand / Chatel Tourisme

W Chatel jeździ się zarówno po francuskiej jak i szwajcarskiej stronie na jeden karnet. Można oczywiście przejechać na nartach do 12 miejscowości należących do obszaru Portes du Soleil, ale to wyzwanie na co najmniej dwa tygodnie i tylko dla narciarskich ekspertów. Foto Jean Francois Vuarand / Chatel Tourisme

 

Ktoś, komu nie potrzeba karnetu na 650 km tras i komu wystarczy nieco ponad 80 km tras na tygodniowe szusowanie, na karnecie zaoszczędzi ok 60 euro. Warto jednak dodać, że to nartostrady o różnym stopniu trudności (ponad 50 proc. oznaczono czerwonym i czarnym kolorem), jest tu również specjalne stoki do jazdy po muldach i halfpipe dla snowboardowców.

Foto Sylvian Cochard / Chatel Tourisme

W Chatel jeździ się w dwóch narciarskich centrach – Super Chatel, gdzie kolejka linowa wywozi nas na granicę i gdzie można korzystać z wyciągów należących do szwajcarskich stacji Torgon i Morgins lub w Linga. Dobrzy narciarze nie powinni jednak rezygnować z rozszerzonego karnetu na całe Bramy Słońca – warto wybrać się na nartach z Super Chatel przez kilka szwajcarskich miejscowości do najbliższej francuskiej stacji Avoriaz by zobaczyć rezydencje, przypominające piramidy Majów, położone tuż nad kilkusetmetrową przepaścią czy przejechać z Chatel – Linga bezpośrednio przez Avoriaz do położonej na przeciwległym końcu Les Gets. Tu, w cudownym miasteczku, gdzie życie toczy się na zwolnionych obrotach, warto odpiąć narty i odwiedzić jedyne w Europie muzeum katarynek.

 

Podziel się wpisem ze znajomymi