Mniejszy, czysty hotel (na 4* nie aż tak luksusowy, raczej 3, ale gustownie i praktycznie urządzony - mniejsza przestrzeń, ale wystarcza).
Mała łazienka, ale ładna i praktyczna (wszystko ładnie czyste) - prysznic ma chyba złe uszczelnienie pokrywy - woda przecieka na podłogę całej łazienki.
W pokojach i w hotelu mocno grzeją (może nawet za bardzo, ale lepiej niż zimno - można to przyciszyć i wietrzyć). Polecam lekką piżamę i cienkie ubrania także do jadalni.
Do jadalni nosi się normalne ubrania - nie trzeba nic luksusowego.
Jadalnia jest mała, nie luksusowa, ale ładna i przytulna, a przede wszystkim z doskonałym jedzeniem i przyzwoitym wyborem. Człowiek prawie do wieczora nie jest głodny - jeszcze zabieraliśmy jedzenie do domu.
Wyśmienite smażone jajka, płatki, jogurty z miodem, rogaliki, strucla... i napoje, soki oraz automat do kawy itp.
Z personelem można się dobrze dogadać po angielsku i są bardzo uprzejmi.
Usługi działają dobrze - wszędzie czysto, posprzątane, a na Nowy Rok wydłużyli śniadanie o godzinę, co pewnie wielu osobom się spodobało.
Pozwolili nam też później opuścić pokój, więc mogliśmy spokojnie zjeść i spakować rzeczy - nie musieliśmy wstawać wcześnie w Nowy Rok - było to miłe.
Mestre nie jest tak małe, jak myślałam - wszędzie są sklepy, a spacerując mniejszymi uliczkami, można dotrzeć do historycznego centrum (około 4 zabytkowe domy) - ładne.
W ciągu dnia są tam też różne targi.
Inaczej więcej rozrywki jest na pewno w Wenecji - 10 km autobusem, który jest 50 m od hotelu, a parking dla samochodów jest też blisko, więc idealne położenie hotelu.
Autobusy jeżdżą bezpośrednio do przystani promów - vaporrettów i kursują co 10 minut.
Autobusy jeżdżą punktualnie, jeśli przyjadą trochę wcześniej, to czekają.
Vaporrety oferują różne trasy i na wodzie się nie kołyszą (na początku się tego obawiałam, ale jest dobrze).
Woda w Wenecji jest czysta i nie śmierdzi.
Czasem podobno poziom wody się podnosi i wtedy zalewa trochę różne place - czasem 20 cm, czasem woda sięga aż do kolan i wszędzie sprzedają wtedy kalosze).
Mieliśmy szczęście do pięknej pogody - bez wiatru, słońce i niski poziom wody.
Zdecydowanie polecam przystanek San Marco (kościół i wieża) oraz przystanek Rialto - jest tam piękny most i dobra pizzeria z cukiernią.
Toalety znalazłam w Wenecji publiczne za 1,5 EUR/osoba, albo są gdzieś za darmo w restauracji (np. w tej pizzerii), inaczej miejsce jest tam drogie, więc jest tam raczej dużo sklepów (nawet luksusowych), restauracji i targów, a toalet niewiele, ale nie było to problemem.
Byłam tylko chwilę na targach i miło mnie zaskoczyło, że mają przyzwoite ceny - nie są nastawione aż tak na turystów.
Mieszkamy niedaleko Pragi, a podróż samochodem do Mestre trwała z 5 krótkimi postojami na WC i zwiedzaniem stacji benzynowych 9 godzin, co jest dobre.
Droga była przeważnie prosta po suchych autostradach - żadnych problemów, albo w Austrii tunele.
Po drodze płaci się kilka opłat i winietę autostradową, a z powrotem też opłaty - łącznie około 60 euro za podróż tam i z powrotem.
Parking i bilety na autobusy i vaporretty też coś kosztują, więc trochę się to sumuje, ale nie jest to aż tak straszne.
Zakwaterowanie było w dobrej cenie, a obsługa biura podróży bardzo miła, pomocna i szybka - chciałabym im za to bardzo podziękować.