Ze względu na moją decyzję o wyjeździe na narty w pełnym sezonie zimowym w Alpy kilka dni przed planowanym terminem, nie mogę ocenić wycieczki całkowicie negatywnie. Mimo to warto wspomnieć o niektórych faktach.
Zakwaterowanie
Nie dostaliśmy pokoju rodzinnego, ale 2 pokoje (nr 2 i 3) z tym, że WC i prysznic były tylko w jednym z nich, a w drugim było tylko umywalka. Jak później się dowiedzieliśmy, w obiekcie były dostępne duże apartamenty rodzinne, które mogły być zajmowane przez 2 dorosłych i 2 dzieci bez dodatkowych opłat. My byliśmy 2 dorosłych, jeden junior z 10% zniżką i jedno dziecko za darmo. Jeśli chodzi o pokój, w którym spałem ja – prawdopodobnie kiedyś był to jakiś magazyn, ponieważ jedyne okno wychodziło na sąsiedni balkon, na który chodzili palacze na papierosa, więc mieliśmy zawsze zasłonięte firanki, a okno otwieraliśmy tylko w nocy – dość nieprzyjemne. O tym, że tapety w pokoju się łuszczyły, zamek w drzwiach działał tylko czasami, a łóżko było dla krasnoludków, brakowało telewizora, nie chcę się zbytnio rozpisywać, żeby się nie denerwować. Może tylko to, że pewnego dnia nie działało ogrzewanie i nie było ciepłej wody, a w naszym „magazynie” okna pełniły tylko funkcję estetyczną, żeby nie było dziury w ścianie, więc możecie sobie wyobrazić, jak tam było rano, gdy na zewnątrz było -10°C...
Wyżywienie
Wybór na śniadanie był skromny i jeśli ktoś się spóźnił i przyszedł trochę później /ok. 30 minut po rozpoczęciu/, musiał zadowolić się masłem, dżemem, musli, a czasem był też ementaler. To, co zostało ze śniadania, było pakowane do pudełka na obiad + jabłko i jedna mała wafelka. Kolacja składała się z zupy, czasem bufetu sałatkowego i jednego dania głównego. Problem nie leżał tak bardzo w wielkości porcji, ale było tam dużo dzieci, a na przykład gulasz z kluskami był tylko dla zahartowanych Azjatów kochających chili na wszystkie sposoby. Również coś zawiniętego w liść kapusty nie było kulinarnym rarytasem. A kiedy były spaghetti, do kuchni wracała całkiem duża porcja prawie nietkniętych dań. Nie jesteśmy wybredni, a przede wszystkim byłem bardzo głodny, więc zjadłem część swojej porcji i cieszyłem się na poranne 2 rodzaje salami i ementaler, a pod koniec nawet była galareta i coś jak kaszanka /na śniadanie!/
Ogólne wrażenie
Może przy innej relacji cenowej wrażenie byłoby znośne. Narciarstwo było całkiem znośne, a lokalizacja również była ładna. Dodatkowo zdziwiło mnie, gdy rozmawiałem z innymi gośćmi, którzy zamówili tę wycieczkę na ostatnią chwilę przez inną czeską biuro podróży, że mieli znacznie niższą cenę i znacznie wygodniejsze pokoje /wielkość mieszkania 2+1/. Tak więc moje osobiste wrażenie jest negatywne.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate